Swag On You

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
5sos-artwork-slsp.jpg
Tagi: drugi blog
29.11.2014 o godz. 18:44
- Mamo ? Co się stało ? Gdzie jesteś ?
- Nic mi nie jest - była wystraszona - Nie martw się o mnie , niedługo się zobaczymy - i rozłączyła się .
- Co jest ? - Chloe zobaczyła łzy spływające po mojej twarzy .
- To była mama , powiedziała , że nic jej nie jest - wszyscy zebrali się wkoło mnie .
- I tylko tyle ? - odezwał się Mike . Kiwnęłam głową - To trochę podejrzane .
- Nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi - westchnęłam . Po chwili mój telefon znowu dał o sobie znać .
- Kto to ? - B spojrzał na wyświetlacz - Jake .
- Hej Jake - odebrałam połączenie .
- Hej śliczna , co z tobą ? - usłyszałam jego głos w słuchawce - Przez cały tydzień nie ma cię w szkole , nie odbierasz ode mnie telefonów . Byłem nawet u ciebie , ale nikogo nie ma w domu . Co się z tobą dzieje ?
- Jestem chora , w domu mamy taką małą epidemię - zaśmiałam się sztucznie . Wszyscy siedzieli cicho i wsłuchiwali się w rozmowę .
- Oo , biedactwo , wracaj do zdrowia . Mam nadzieję , że niedługo się zobaczymy .
- Jasne , czemu nie . Muszę już kończyć .
- Okey , na razie śliczna - przerwałam połączenie .
Chloe poruszała śmiesznie brwiami . Pokazałam jej język i weszłam na schody .
- Jestem zbyt tym wszystkim zmęczona , muszę się położyć - poszłam do "swojego" pokoju i zdrzemnęłam się w głowie mając słowa mamy . Czy aby na pewno wszystko u niej w porządku ?

Obudziłam się z dziwnym bólem głowy . Otworzyłam oczy i od razu zauważyłam , że coś jest nie tak . Znajdowałam się w innym , obcym miejscu . Może to tylko sen ? Niestety nie , uszczypnięcie zabolało jak cholera . Wstałam lekko się chwiejąc i podeszłam do drzwi . Wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam korytarzem w stronę kolejnych drzwi , które były uchylone .
- Co z nią zrobimy ? Nie wiemy jak na to zareaguje - usłyszałam zza drzwi głos wujka Johna .
Szybko zaczęłam się cofać , jednak po chwili wpadłam na coś lub raczej na kogoś . Odbiłam się od Tobiego i o mały włos nie wylądowałam na podłodze .
- Pheobe , miło cię widzieć - uśmiechnął się i zaprowadził do pomieszczenia , do którego tak bardzo nie chciałam wchodzić . Otworzył całkowicie drzwi i moim oczom ukazał się mój kochany ojczulek .
- Witaj skarbie - uśmiechnął się szeroko na mój widok - Jak ty wyrosłaś .
Wszystkie wspomnienia wróciły .

Czytał książki na dobranoc .
Brał na kolana i przytulał zawsze kiedy miałam na to ochotę .
Kupował wymarzone zabawki .
Zabierał na wycieczki .
Traktował jak swoją małą księżniczkę .

Nie wytrzymałam i wręcz wskoczyłam w jego ramiona , po policzkach popłynęły łzy .
- Tak bardzo za tobą tęskniłem - wyszeptał mi do ucha - Wyrosłaś na piękną dziewczynę .
- Też tęskniłam - wtuliłam się jeszcze bardziej , ale po chwili odsunęłam się - Czemu to zrobiłeś ?
- Echh , kochanie , twojej mamie nic nie jest , Shanowi też .
- Gdzie oni są ?
- Poza miastem , ukrywają się w małym domku w lesie . Są w niebezpieczeństwie .
- Czemu ich porwałeś ?
- Nie porwałem ich . Po prostu ukryłem - wzruszył ramionami - Pamiętasz , jak opowiadałem ci bajkę o Złym Finnie ? Prawda jest taka , że Finn istnieje naprawdę . To mój największy wróg , Shana także . Finn znalazł jego i twoją matkę , więc musieliśmy ich ukryć żeby nic im się nie stało .
- A czemu jestem tutaj ? Co się stało ? - nie rozumiałam jak mogłam się nie budzić przy tej "przeprowadzce" .
- Chłopcy cię przywieźli - wskazał mężczyzn stojących przy nas .
- Wiem , że jesteście wrogami Tigers , nie oddaliby wam mnie tak po prostu - nie wierzyłam w jego słowa . Ojciec milczał , głos zabrał Toby .
- Można powiedzieć , że porwaliśmy ciebie - zaśmiał się cicho . Patrzyłam na mnie go jak na UFO - A co mieliśmy zrobić ? Wpaść tam i powiedzieć "Przyszliśmy po Pheobe , córkę Diego" ? Raczej nie byliby zadowoleni z takiej informacji , bo o niczym nie wiedzą , prawda ?- znów się zaśmiał .
- To nie jest teraz ważne - odezwałam się - Chodzi o to , że oni będą chcieli mnie odbić i wiedzą gdzie jest wasz magazyn .
- Skąd ? - ojciec próbować być spokojny .
- Wczoraj byliśmy tutaj , słyszałam rozmowę wujka Johna z Tobim o tym , że Chris się z wami kontaktował .
- W takim razie musimy się przygotować - odezwał się John - Mogą nas zaatakować w każdej chwili .

Justin's POV :
- Cholera ! Najpierw Shane i Jennifer , teraz Pheobe . O co chodzi ?! Czemu Pirates tak się na nich uparli ? - chodziłem po salonie w tę i z powrotem .
- Chyba o czymś nie wiemy - odezwał się Danny - Może one są wplątane w gierkę z Pirates dlatego to wszystko się dzieje .
- Przestań pieprzyć głupoty - prychnąłem - One ?! Na pierwszy rzut oka widać , że nie dałyby rady unieść broni w rękach , a co dopiero zadzierać z gangiem .
Do pokoju wszedł Mike , a za nim B .
- Chyba jednak Dan ma rację - odezwał się pierwszy - Chodźcie .
Poszliśmy za nim do piwnicy , gdzie mieliśmy profesjonalny sprzęt komputerowy , dzięki któremu możemy np. zlokalizować inne gangi lub włamywać się do różnych systemów na całym świecie . Na największym ekranie widniało zdjęcie Diego .
- Diego Crawford , lat 43 . Pochodzi z Włoch , jego ojciec był głową gangu Pirates , po jego śmierci Diego zajął jego miejsce . Pięć lat temu trafił do więzienia , wyszedł cztery miesiące temu - Mike przeczytał nam informacje, które znalazł w jakimś tajnym archiwum .
- Ma takie same nazwisko jak Pheobe , czy to przypadek ? - odezwała się Chloe .
- Diego mieszkał w Detroit i miał córkę - powiedział B .
- Wychodzi na to , że Pheobe ... - nie wierzyłem w to co sam mówię - ... to jego córka .

Staliśmy przed magazynem Pirates i omawialiśmy strategię .
- Wejdziemy powoli i spokojnie - mówił Kevin - Jak gdyby nigdy nic . Jeśli oni nas zaatakują , my odeprzemy atak . Nie chcemy chyba pchać się w jeszcze większe gówno .
- Jasne , tylko załadujcie bronie na wszelki wypadek - szepnął jakby do siebie Danny .
Weszliśmy do środka . Na środku wielkiej hali stali prawie wszyscy członkowie Pirates , Diego stał przed szeregiem .
- Witam - uśmiechnął się do nas - Wiedzieliśmy , że zaszczycicie nas swoją obecnością .
- Do rzeczy Crawford - Sam prawie warknął - Gdzie są Shane , Jennifer i Pheobe ?
- Pheobe jest tutaj z nami - odwrócił się i spomiędzy mężczyzn wyszła mała istotka . Podeszła do Diego , który objął ją ramieniem .
- Gdzie reszta ?
Nagle Pheobe zabrała głos :
- Mama i Shane są w niebezpieczeństwie , ukrywają się przed Finnem .
- Niemożliwe - prychnąłem - Przecież Finn nie żyje .
- Chciał żebyście tak myśleli - odezwał się Diego - Ale gdy dowiedział się , że wyszedłem na wolność zaatakował nas . Wiedzieliśmy , że zapoluję również na Shana , więc zabraliśmy go i Jennifer .
- Musimy go znaleźć - do rozmowy włączył się B - Ale Pheobe wróci z nami do domu .
- Nie wiem czy to dobry pomysł - Diego złapał dziewczynę za rękę .
- Spokojnie , wrócę do domu , oni mnie będą pilnować - nagle spojrzała się na mnie i uśmiechnęła się lekko , a mój żołądek zaczął wywijać koziołki . Nie miałem pojęcia co się ze mną dzieje .

Przez całą drogę do domu patrzyłem na Pheobe widząc ją we wstecznym lusterku . Za każdym razem napotykałem jej wzrok , lecz dziewczyna za każdym spuszczała głowę . Kiedy byliśmy już w domu poszedłem od razu do swojej łazienki . Wszedłem pod prysznic , wciąż myśląc o jej uśmiechu . Chyba zaczęła mi się podobać , ale przecież to siostra mojego przyjaciela . Urwałby mi głowę gdyby się o tym dowiedział . A tak w ogólne to nie jest potwierdzone , może po prostu byłem wtedy głodny . Ech.. jestem głupi . Oczywiście , że ona mi się podoba , ale nikt się o tym nie dowie .
Wytarłem się i owinąłem ręcznik wokół bioder .

Pheobe's POV :
Leżałam na łóżku i patrzyłam w sufit myśląc o tym co może teraz robić mama i czy na pewno jest bezpieczna . Nagle drzwi łazienki otworzyły się i do pokoju wszedł Justin z ręcznikiem owiniętym wokół bioder . Ten widok ... umięśnione ciało , mokre potargane włosy , tatuaże . Z rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka .
- Zrób zdjęcie , będzie na dłużej - echh .. a było tak pięknie .

--------------------------------
Przepraszam , że tak długo mnie nie było :C W końcu znalazłam odrobinę czasu żeby coś napisać , tylko dlatego , że jestem chora i leżę w łóżku . Mam nadzieję , że o mnie nie zapomniałyście oraz , że szybciej będę uwijała się z pisaniem rozdziałów :)
Życzę miłego czytania :*
Tagi: ROZDZIAŁ 6
25.11.2014 o godz. 21:31
Tydzień później :

Od powrotu z imprezy ani razu nie wyszłam na dwór . W głowie miałam tylko policjantów prowadzących ojca zakutego w kajdanki do radiowozu . Nie widziałam go od 8 lat , muszę się z nim skontaktować , dowiedzieć się czemu jego stary gang porwał mamę i Shana .

Zegarek wskazywał godzinę 6:25 , gdy wychodziłam z domu , miałam ze sobą plecak , w który zapakowałam pieniądze , telefon i inne potrzebne rzeczy . Było chłodno , więc założyłam to . Po 10 minutach szybkiego spaceru doszłam na dworzec . Kupiłam bilet do Detroit i wsiadłam do pociągu . Nie mogłam siedzieć bezczynnie patrząc jak Brandon z gangiem bez skutku próbują znaleźć Pirates .

Zostałam wpuszczona do wielkiego , starego budynku , więzienia . Ochroniarze zaprowadzili mnie do pokoju , w którym czekał już na mnie wujek Chris . To z nim najpierw chciałam porozmawiać , zanim znów zobaczę ojca .
- Pheobe , jak wyrosłaś - wujek przytulił mnie , jednak ochroniarz , który musiał być razem z nami w pomieszczeniu od razu na rozdzielił - Co ciebie tutaj sprowadza ?
- Chciałabym porozmawiać z ojcem , ale najpierw przyszłam zobaczyć się z tobą - uśmiechnęłam się lekko .
- Przykro mi , ale Diego tutaj nie ma - pokręcił głową .
- Jak to nie ma ? - czemu o niczym nie wiedziałam . A matka ? Widziała o tym ? Jeśli tak to czemu mi o tym nie powiedziała ?
- Wyszedł stąd 5 miesięcy temu - westchnęłam ciężko - Czemu go szukasz ? Co się stało ?
Spojrzałam na ochroniarza , który udawał nie zwraca na nas uwagi . Przysunęłam się i powiedziałam cicho :
- Mama i jej facet zostali porwani przez Pirates - wujek najwidoczniej o niczym nie wiedział , wyglądał na zszokowanego - Mój przyszywany brat jest w Tigers , to oni mi powiedzieli o porwaniu .
- Tigers ? To nasi najwięksi wrogowie - sapnął - Shane nadal jest ich szefem ?
- Jaki Shane ? - aż mnie zatkało .
- Shane Tucker .
- To niemożliwe , ich szefami są bracia , Sam i Kevin - nie wierzyłam własnym uszom .
- Sandersowie - mruknął pod nosem .
- Shane Tucker to mój ojczym - powiedziałam głośniej niż zamierzałam . Chris spojrzał na mnie , oczy wyszły mu na wierzch .
- Shane jest gangsterem i coś mi się wydaje , że to Diego ich porwał , chce się zemścić - to były jego ostatnie słowa . Później ochraniarze wyprowadzili go , a ja wróciłam na dworzec , by wrócić do domu .

Godzina 13:10 . Weszłam do domu Justina . Chloe od razu rzuciła mi się na szyję .
- Hej , gdzie byłaś ? - zapytała .
- Poszłam się przejść - wzruszyłam ramionami i poszłam na górę , położyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit .
- Co ciekawego jest na tym suficie ? - aż podskoczyłam ze strachu . W drzwiach garderoby stał Justin , zakładał koszulkę .
Zapomniałam wspomnieć ,że nadal śpię w jego pokoju , a on za ścianą w pokoju dla gości .
- Gdzie byłaś ? - usiadł obok mnie .
- Na spacerze - dalej patrzyłam na sufit .
- A tak naprawdę ? - podniósł lekko brwi .
- Powiedziałam , byłam ..
- Od kiedy chodzisz na spacery z plecakiem i to w taką pogodę - na dworze było bardzo zimno i zaczynał właśnie padać deszcz .
- O co ci chodzi ?
- Gdzie byłaś ? - nie dawał za wygraną . Nie odpowiedziałam . Prychnął i wyszedł . Boże , jak on mi działał na nerwy . Byłam zmęczona podróżą i tym , że w nocy spałam tylko 4 godziny . Zamknęłam oczy i po chwili odpłynęłam .

- Pheobe , chodź , jedzenie przyjechało - obudził mnie Tyga . W kuchni na wyspie stały cztery kartony pizzy . Cóż , dzień jak co dzień . Od tygodnia obżeram się na obiad tylko pizzą . Zjadłam dwa kawałki i byłam tak najedzona , że ledwie doszłam do kanapy w salonie . Gdy wszyscy już weszli do pomieszczenia , Sam odezwał się .
- Słuchajcie , wciąż nie znaleźliśmy Pirates - w brzuchu mnie ścisnęło - Ale nadal pracujemy , jesteśmy na tropie . Wczoraj Justin widział jednego z nich przy starym magazynem na obrzeżach miasta , ale facet uciekł . Dzisiaj znów tam pojedzie z B , jeśli go tam znajdą może uda im się go złapać .
- Pojadę z nimi - wyrwało mi się . Chcę zobaczyć , kogo Justin wczoraj wiedział , może to wuek John , albo nawet mój ojciec .
- Nie ma mowy - Jus pokręcił gwałtownie głową .
- Czemu ? - oburzyłam się .
- Coś ci się może stać .
- Od kiedy ci tak na tym zależy ? - wstałam - Jadę z wami i tyle - wyszłam z salonu , pobiegłam do pokoju i przebrałam się w to . Włosy związałam w kucyk i zeszłam na dół , lecz nie do salonu , tylko do kuchni . Sprzątnęłam puste kartony po pizzy i usiadłam na stołku , łokcie opierając o wyspę . Do pomieszczenia wszedł Justin .
- Czemu chcesz z nami jechać ? - usiadł obok mnie .
- Skoro moja matka została porwana to chcę wam pomóc ją znaleźć .
- Nie wiesz jak to jest być w gangu - prychnął - Nie wiesz jak posługiwać się bronią , nie wiesz jak się bronić . Jesteś słaba , nie dasz rady .
- Zobaczymy - wstałam i posłałam mu sztuczny uśmiech .
- Za pół godziny wyjeżdżamy .
- Jestem już gotowa - ostatni raz spojrzałam na jego zaciskającą się szczękę i wyszłam z kuchni .

Zegarek na moim nadgarstku wskazywał godzinę 20:13 , gdy siedzieliśmy w samochodzie Justina zaparkowanym w krzakach niedaleko starego magazynu .
- Trzymaj - Jus podał mi pistolet - Nie wiem po co ci go daję , bo i tak nie umiesz z niego korzystać , ale to tak na wszelki wypadek - dzięki , że we mnie wierzysz , pomyślałam i wzięłam broń . Schowałam ją za pasek z tyłu spodni i zasłoniłam bluzą . Wysiedliśmy z auta i powoli podeszliśmy do magazynu . Justin szedł pierwszy , za nim ja , a na końcu Brandon . Blondyn zajrzał lekko przez otwarte drzwi .
- Ktoś tam jest - szepnął i znowu zajrzał . Przebiegłam na drugą stronę i zajrzałam do środka . Mężczyzna stał tyłem do nas , na tyle daleko by nas nie słyszeć . Weszłam do środka i schowałam się z dużą skrzynią . Słyszałam przekleństwa ze strony Justina , ale zignorowałam to .
- Toby , dzwonił Chris - usłyszałam męski znajomy głos . Wyjrzałam i zobaczyłam wujka Johna , podszedł do mężczyzny , którego rozpoznałam dopiero teraz . Toby ściął włosy i zapuścić brodę , wygląda teraz jak człowiek , a nie tak jak kiedyś .
- Co się stało ?
- Była u niego Pheobe , szukała Diego .
- Ale nic jej nie powiedział ?
- Nie , skłamał jej , że nic nie wie o porwaniu i o tym co się dzieje z Pirates - Toby odetchnął z ulgą - Jest z Tigers , Diego chce ją zobaczyć , ale to będzie trudne .
Byłam w szoku , ojciec wciąż jest w gangu i chce mnie zobaczyć . Nie wiedziałam czy mam się cieszyć , czy jednak płakać . Przecież ojciec wolał gang niż mnie i matkę , ale tęskniłam za nim .
Nagle poczułam jak ktoś ciągnie mnie za ramię , chciałam krzyczeć , ale zasłonić mi usta dłonią . Wyciągnął z magazynu i puścił dopiero wtedy , kiedy byliśmy przy samochodzie . Justin wepchnął mnie do auta , w którym już siedział Bran i sam wsiadł .
- Czy ty jesteś normalna ?! - krzyknął posyłając mi zabójcze spojrzenie - Mogli cię złapać !
- Ale mnie nie złapali ! - odpowiedziałam tym samym tonem .
- Ty chyba nie rozumiesz powagi sytuacji !
- Nie krzycz na mnie ! - uderzyłam ręką z siedzenie - Rozumiem , nawet nie wesz jak bardzo - łzy spłynęły po moich policzkach . Położyłam się na tylnym siedzeniu zasłaniając twarz rękami i zaczęłam płakać . Zanim dojechaliśmy do domu , zasnęłam .

Obudził mnie dzwonek telefonu . Byłam z powrotem w sypialni . Na wyświetlaczu wyskoczył nieznany numer .
- Halo ? - cicho się odezwałam .
- Pheobe ? - usłyszałam znajomy głos , a w kącikach oczu pojawiły się łzy .

-------------------------
Pojawiło się trochę informacji na temat Pirates . W następnych rozdziałach powinno być więcej akcji i wgl . Mam nadzieję , że się podoba :)
Tagi: ROZDZIAŁ 5
25.08.2014 o godz. 13:39

Witam :D
Na moim drugim blogu pojawił się 3 rozdział , mam nadzieję , że wpadniecie , przeczytacie i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :)
Adres drugiego bloga macie w poście pod 4 rozdziałem .
Tagi: INFO
20.08.2014 o godz. 22:55
- Co tak długo ? - zapytał B , kiedy wróciłam do reszty .
- Poszłam jeszcze się napić . Twist , umiesz tańczyć ? - zwróciłam się do chłopaka stojącego obok mnie .
- Co to za pytanie ?! Oczywiście , że umiem - wziął mnie za rękę i poszliśmy na parkiet . Przetańczyliśmy 5 piosenek , usiedliśmy przy wolnym stoliku wyczerpani , Chloe rozmawiała z jakimiś dziewczynami , a Bran tańczył z jakąś panną .
- Chcesz drinka ? - zapytał Twist . Kiwnęłam głową i chłopak zniknął w budynku . Po chwili podszedł do mnie Jake .
- Tu jesteś kotku , szukałem cię - usiadł obok mnie i objął ramieniem .
- Byłam z przyjaciółmi - chłopak wstał i pociągnął mnie w kierunku parkietu .
- Potańczymy ?
- Wiesz , nie mam ochoty - skrzywiłam się - Jestem trochę zmęczona .
- Ok , jasne - uśmiechnął się , a ja ruszyłam w stronę Brandona .
- B , wracam do domu - pociągnęłam go za rękaw .
- Coś się stało ? - zmartwił się .
- Nie , po prostu znudziło mi się .
- Serio ? - spojrzał na mnie rozbawiony - Mam cię podwieźć ?
- Nie , dam sobie radę , nie chcę ci przeszkadzać - zaczęłam się oddalać .
- Ej , nie wygłupiaj się , odwiozę cię spokojnie do domu - ruszył w moją stronę .
- Nie , masz zostać , to jest rozkaz , zrozumiano ? - zaśmieliśmy się .
- Ok , zadzwoń jak będziesz w domu .
- I tak nie odbierzesz - krzyknęłam i wyszłam z domu . Minęłam furtkę i ruszyłam w drogę .
Było ciemno , na ulicy zero żywej duszy . Nagle zza rogu wyszło dwóch gości , byli wysocy , śmiali się z czegoś . Po sekundzie zobaczyli mnie , ucichli i szybko do mnie podeszli .
- Hej kociaku , co taka laska robi sama w nocy w takim miejscu ? - odezwał się jeden i podszedł bliżej . Przesunęłam się do ściany budynku stojącego za mną . Nie miałam dokąd uciec , poczułam łzy napływające mi do oczu .
- Może się z nami zabawisz ? - powiedział drugi . Pierwszy podszedł do mnie tak blisko , że dzieliło nas zaledwie parę centymetrów . Poczułam jego rękę na udzie .
- Zostaw ją - usłyszałam nagle . Facet odsunął się lekko , nadal mnie trzymał . Ujrzałam Justina .
- Jus , co ty tu robisz ? - drugi facet zwrócił się do chłopaka .
- Zack , puść ją , jest moja - podszedł , złapał mnie za łokieć i pociągnął w swoją stronę .
- Słucham ? Nie jestem twoją własnością - wyrwałam rękę , ale Justin złapał mnie mocno w talii .
- Ratuję cię , więc siedź cicho - wyszeptał mi do ucha - Panowie , niestety musimy was opuścić , mamy ważne sprawy - spojrzał na mnie i puścić mi oczko . Mężczyźni uśmiechnęli się i pierwszy podniósł ręce w geście obrony .
- Rozumiemy , spadamy - i poszli . Jus pociągnął mnie w drugą stronę . Wyrywałam się , ale to nic nie dało . Chłopak podniósł mnie i przełożył sobie przez ramię . Jedną ręką trzymał mnie za nogi , drugą położył na moim tyłku .
- Weź tą łapę , albo tak cię urządzę , że nie będziesz pamiętał jak się nazywasz - uderzyłam go pięścią w plecy . Zaśmiał się .
- Nic mi nie zrobisz , księżniczko - nie przesunął ręki nawet o milimetr . Po ok. 1 minucie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i po chwili siedzieliśmy w jego aucie .
- Tylko niczego nie dotykaj - nie patrząc na mnie ruszył z piskiem opon .
Przez całą drogę nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem . Po parunastu minutach , chłopak zatrzymał się przed ogromną posesją .
- To nie jest mój dom ? Gdzie my jesteśmy ?
- U mnie - wysiadł , obszedł samochód i pomógł mi wysiąść .
- Czemu nie zawiozłeś mnie do domu ?!
- Chyba nie chcesz , żeby twoja mama i Shane byli wściekli , że wyszłaś na imprezę pod ich nieobecność - uśmiechnął się i pociągnął mnie do drzwi wejściowych .
- A twoi rodzice ? - zapytałam , gdy weszliśmy do środka .
- Nie ma ich , wyjechali na dwa tygodnie , żeby odpocząć ode mnie i Chloe - zaśmiał się i zaprowadził na górę .
Weszliśmy do jego sypialni . W środku stało duże łóżko , które pomieściłoby ze 4 osoby , biurko , lustro i olbrzymią szafę .
- To jest mój pokój , będziesz tutaj spać - podszedł do szafy i wyciągnął z niej czerwoną koszulkę - Masz , załóż to . Tam jest łazienka - wskazał białe drzwi obok szafy - Jakbyś czegoś potrzebowała , jestem w pokoju obok - uśmiechnął się lekko i wyszedł .
W łazience zmyłam makijaż wodą i przebrałam się . Wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku przykrywając kołdrą . Pachniała jego perfumami . Zaczęłam się zastanawiać , czemu zabrał mnie do siebie , w sumie mama i Shane teraz spali i nie zauważyli , że mnie nie było oraz czemu ci faceci , którzy mnie napadli tak się jego słuchali . Zastanawiałam się nad tym , aż zasnęłam .

- Wstawaj śpiąca królewno - usłyszałam głos Chloe i poczułam trzęsienie łóżka . Otworzyłam oczy i zobaczyłam przyjaciółkę skaczącą nade mną - Wstawaj , wiesz która godzina ? - pokręciłam głową - 12:00 .
- Co ?! - szybko podniosłam się do pozycji siedzącej , aż dziewczyna przewróciła się i upadła twarzą na moją nogę . Zaczęłyśmy się śmiać - Moja mama pewnie się o mnie martwi , nie wie , że byłam na tej imprezie .
- Spokojnie , B zadzwonił rano do swojego ojca i powiedział mu , że oboje wcześnie rano przyszliście do nas .
- Brandon tu jest ?
- Tak , na dole , tak jak cała reszta - uśmiechnęła się .
- Jak to cała reszta ?
- Zobaczysz , a teraz chodź do mojego pokoju , pożyczę ci jakieś ubrania - pociągnęła mnie za sobą - Chyba , że chcesz zostać w tej bluzce , ale chłopcy nie dadzą ci żyć .
Przebrałam się w to , a Chloe w to . Zeszłyśmy na dół , gdzie siedzieli Justin , Twist Brandon i trzech nieznanych mi gości . Na nasz widok wszyscy wstali i podeszli do nas .
- Hej mała - B przytulił mnie - Poznaj Michaela , mówimy na niego Tyga - wskazał chłopaka , który podał mi rękę na powitanie . Uścisnęła ją - To jest Sam , a to Kevin - przeniosłam wzrok na dwóch mężczyzn , którzy uśmiechnęli się do mnie miło i podali mi dłonie - A to jest Pheobe , moja nowa siostra .
- Miło cię poznać - odezwał się Sam . Tyga i Kevin mu wtórowali .
- Was również miło poznać - uśmiechnęłam się .
- Więc wracając do sprawy ... - odezwał się Twist .
- Nie , nie przy niej - odezwał się Justin .
- Jeszcze nie wie ? - zapytał się Kevin .
- Ale czego nie wiem ? - spojrzałam na wszystkich po kolei .
- Chodź - Bran ruszył w stronę schodów i poszedł do pokoju Chloe . Ja i dziewczyna poszłyśmy za nim . Gdy weszliśmy już do pomieszczenia , usiadłyśmy na łóżku , a brat stał nad nami i patrzył się w ścianę .
- Powiecie mi w końcu o co chodzi ? - zaczęłam się niecierpliwić .
- Chodzi o to , że ... - zaczął chłopak - ... Nasi rodzice zostali porwani .
- Słucham ?! To jest jakiś żart ?! - wstałam i zaczęłam krążyć po pokoju .
- Zacznijmy od początku - odezwała się Chloe - Ja , Brandon , Jus i reszta , która jest teraz na dole należymy do gangu , który nazywa się Tigers . Sam i Kevin to bracia , są przywódcami , bo są najstarsi , Justin jest ich prawą ręką .
- Co robicie jako gang ? - nie do końca mogłam uwierzyć w to co słyszę .
- Zajmujemy się transportem broni zaprzyjaźnionych gangów , sprzedajemy narkotyki , walczymy z wrogimi gangami - wzruszyła ramionami .
- Nie wierzę - pokręciłam głową - Po prostu nie wierzę .
- Posłuchaj , gang Pirates to nasi najwięksi wrogowie - powiedział Bran - Gdy byliśmy na imprezie , napadli na nasz dom i porwali naszych rodziców . Nie wiemy gdzie teraz są , ale szukamy ich .
- O mój Boże - zasłoniłam usta dłonią . Łzy spływały mi po policzkach , upadłam na kolana i rozpłakałam się na dobrze .

----------------------------------------

- My powinnyśmy być dla ciebie najważniejsze ! - słyszałam krzyki mamy zza drzwi , znowu kłóciła się z ojcem - Ale zawsze na pierwszym miejscu musi być ten durny gang !
- Pirates to moja rodzina ! - usłyszałam głos ojca - Miałem tylko ich zanim poznałem ciebie , myślisz , że mogę ich tak po prostu zostawić ?!
- Pomyśl o tym , że masz córkę ! Nie wystarczy ci , że zabili ci syna ?! Chcesz stracić drugie dziecko ?!
- Nie chcę stracić ani jej , ani ciebie - ojciec mówił normalnym tonem - Kocham was najbardziej na świecie i będę was bronił , oddam za was własne życie . Postaram się o to , byście były bezpieczne - później było słychać tylko płacz mamy .

---------------------------------------
Jest i 4 rozdział :) Wiem , że do dupy , ale chciałam coś wstawić , bo nie było mnie tyle czasu . Mam nadzieję , że zasłużyłam chociaż na jeden komentarz ;*
Tagi: ROZDZIAŁ4
10.08.2014 o godz. 17:10
- Hej śliczna - przywitała mnie Chloe , gdy tylko przekroczyłam próg szkoły - Fajnie dzisiaj wyglądasz , co to za okazja ?
- Cześć - przytuliłam dziewczynę - To tak bez okazji , często się tak ubieram .
- To dobrze , bo na serio wyglądasz extra .
- Ty też wyglądasz (bez swetra) niczego sobie - zaśmiałyśmy się .
Razem ruszyłyśmy przed korytarz do sali nr 025 , miałyśmy wspólną matematykę . Całe szczęście , że usiadłam z Chloe , ona jest geniuszem z matmy , a ja .. dno i wodorosty . Lekcja była całkiem luźna , ponieważ to początek roku szkolnego . Na początku omówiliśmy nowy temat , a później nauczyciel pozwolił nam porozmawiać . Poznałam wszystkich uczniów znajdujących się w tej sali . Najbardziej polubiłam Emmę , rudowłosą dziewczynę i Jaka , niezłego przystojniaka z drużyny koszykówki .

- Więc jesteś siostrą Brana ? - zapytał Jake .
Siedzieliśmy we czwórkę (ja , Chloe , Brandon i Jake) przy stoliku w stołówce . Chłopcy opuścili "swój stolik koszykarzy" i przysiedli się do nas .
- Tak , nasi rodzice są razem - odpowiedział B .
- Nie wiedziałem , że twój ojciec znalazł sobie dziewczynę .
- Ja też przez jakiś czas o niej nie wiedziałem , dopiero po dwóch miesiącach ich związku dowiedziałem się o nich .
- Ja też - przytaknęłam - Zdziwiłam się , kiedy mama powiedziała mi o Shanie . Trzy tygodnie później powiadomiła mnie , że się przeprowadzamy .
- A wy , kiedy się poznaliście ? - odezwała się Chloe .
- Wtedy kiedy dowiedzieliśmy się o związku naszych rodziców - odpowiedziałam - Wszyscy razem spotkaliśmy się tu , w Grand Rapids .
Nagle przy naszym stoliku pojawił się Christopher , mulat , którego poznałam dzień wcześniej .
- Hej - chłopak przywitał się z nami - B , Chloe ? Jus ma do was sprawę .
- Ok - oboje wspólnie odpowiedzieli i ruszyli za Twistem - Później się spotkamy - pomachała mi na pożegnanie dziewczyna . Zostałam sama z Jakiem .
- Co robisz dzisiaj wieczorem ? - chłopak przerwał ciszę między nami .
- Nie mam żadnych planów - uśmiechnęłam się lekko .
- Poszłabyś ze mną na imprezę ? Będzie u Jordana , mojego kumpla z drużyny . Co ty na to ?
- Z chęcią pójdę - Jake od razu się rozpromienił .
- Przyjadę po ciebie o 20 - odpowiedział - Do zobaczenia - i odszedł z stronę kolegów .

Po skończonych lekcjach ruszyłam z Branem do jego samochodu .
- Ej , czekajcie ! - odwróciliśmy się i zobaczyliśmy biegnącą do nas Chloe , śmiesznie wymachującą rękami . Zatrzymała się tuż przed nami , zgięła w pół i zaczęła szybko oddychać . Zaczęliśmy się z niej śmiać - Nie śmiejcie się , nie moja wina , że nie mam ta dobrej kondycji . Biegłam za wami przed całą szkołę , więc nie dziwcie się , że wyglądam jak wyglądam - wysapała .
- Dobrze , już dobrze - uniosłam ręce w geście obronnym - Co się stało ?
- Dowiedziałam się , że idziesz na imprezę Jordana z Jakiem - spojrzała na mnie z uznaniem .
- Naprawdę ? Zaprosił cię ? - spytał zdziwiony Brandon .
- Czemu jesteście zdziwieni ? - zmarszczyłam brwi .
- Jake rzadko umawia się z dziewczynami z naszej szkoły , a jak już to z cheerleaderkami - odpowiedziała Chloe - Musiałaś zrobić na nim niezłe wrażenie skoro umówił się z tobą parę godzin po tym jak cię poznał - poruszyła śmiesznie brwiami .
- Nie wiem czy zauważyłyście , ale nadal tu stoję i słyszę co mówicie - odezwał się mój brat - Jake to mój kumpel , wiem jak traktuje niektóre dziewczyny . A ty - wskazał na mnie palcem - Jesteś moją siostrą i nie chcę , żebyś później cierpiała przez niego . Może i jest on dobrym kolegą , ale z chęcią dałbym mu w ryj za traktowanie dziewczyn w nieodpowiedni sposób - chłopak chyba się trochę wkurzył .
- Nigdy nie słyszałam od ciebie takich mądrych słów - powiedziała Chloe i po chwili wszyscy zaczęliśmy się śmiać . Ta dziewczyna umie poprawić człowiekowi nastrój .

Godzina 18:30 . Wzięłam prysznic i umalowałam się trochę mocniej niż do szkoły . Zawinięta w ręcznik wróciłam do pokoju i otworzyłam szafę w poszukiwaniu jakichś ciuchów . Na imprezie chcę wyglądać super , seksownie , żeby każdy patrzył na mnie , ale nie mogę przesadzić , bo będą mnie uważać za dziwkę , a tego chcę . W końcu zdecydowałam się na ten strój . Szybko się ubrałam i spakowałam do torebki klucze i telefon . Włosy rozczesałam szczotką i zeszłam na dół , gdzie czekał już na mnie Jake .
- Ślicznie wyglądasz - chłopak doznał szoku , kiedy mnie zobaczył .
- Dzięki - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek - Jak tu w ogóle wszedłeś ?
- Brandon mnie wpuścił i zaraz wyszedł .
- Ok . Idziemy ?
- Jasne - wyszliśmy na zewnątrz , zamknęłam drzwi i wsiedliśmy do jego samochodu . Po 10 minutach byliśmy na miejscu .
Dom Jordana był ogromny . Muzyka dudniła z głośników . Ludzie byli dosłownie wszędzie, w środku , jak i na zewnątrz , niektórzy pływali w basenie , inni tańczyli , jeszcze inni siedzieli na krzesłach i leżakach , pili alkohol , palili trawkę . Poznałam Jordana , gospodarza imprezy , był już lekko wstawiony , ale mówił normalnie , porozmawiałam z nim chwilkę . Po chwili ujrzałam Chloe tańczącą z jakimś chłopakiem . Podeszłam bliżej , dziewczyna zobaczyła mnie i przytuliła . Była ubrana w to .
- Wow , dziewczyno , kipisz seksem ! - krzyknęła na mój widok .
- A ty ? Rany , gdzie się podziała moja Chloe - zaśmiałyśmy się i poszłyśmy po drinki .

Trochę szumiało mi w głowie od zbyt dużej ilości alkoholu , ale byłam do tego przyzwyczajona , przecież to nie jest moja pierwsza w życiu impreza . Tańczyłam z Jakiem , jeśli można to tak nazwać . Obściskiwaliśmy się na środku sali , co jakiś czas ktoś nas popychał , ale nie zwracaliśmy na to uwagi , zbyt zajęci sobą .
- Hej , gołąbeczki - usłyszałam głos Chloe . Ledwie przekrzykiwała muzykę - Niestety Jake , musi zabrać ci Pheobe , ona nie jest tylko twoja - zaśmiałam się . Dziewczyna pociągnęła mnie w kierunku basenu . Wysłałam Jakowi ostatniego buziaka i ruszyłam za przyjaciółką .
Przy basenie zobaczyłam Brana i Twista . Podeszłyśmy do nich .
- Hej , przystojniaki - przywitała się Chloe i przytuliła chłopców - Gdzie jest Jus ?
- Wszedł do środka - odpowiedział Twist - Powiedział , że kogoś szuka .
- Muszę iść do łazienki - odezwałam się do Chloe .
- Mam iść z tobą ?
- Nie , nie trzeba , poradzę sobie - uśmiechnęłam się i wróciłam do budynku w poszukiwaniu łazienki . Gdy już ją znalazłam wpadłam do niej i zrobiłam to co miałam zrobić . Z ulgą wyszłam i poszłam do kuchni po coś do picia . Chwyciłam pierwszą lepszą szklankę i wypiłam jej zawartość . Chciałam wyjść z pomieszczenia , gdy nagle wpadłam na kogoś . Przewróciłabym się , ale chłopak z którym się zderzyłam zdążył mnie w ostatniej chwili złapać . Spojrzałam na jego twarz , brązowe oczy i czarujący uśmiech . Od razu go rozpoznałam .
- To znowu ty ? - chłopak zaśmiał się .
- Oto ja , we własnej osobie - wyswobodziłam się z uścisku blondyna .
- Miło cię znowu spotkać , Pheobe - zmarszczyłam brwi . Przecież nie mówiłam mu jak mam na imię .
- Skąd znasz moje imię ?
- B i Chloe mi o tobie mówili - uśmiechnął się lekko .
- Znasz ich ? - poczułam , że od alkoholu kręci mi się w głowie , ale ignorowałam to koncentrując się na chłopaku . Zaśmiał się ponownie .
- B to mój przyjaciel - odpowiedział - A Chloe to moja siostra .
- Siostra ? - kiwnął głową .
- Nie pochwaliła ci się - uniósł brwi do góry - Jaka szkoda .
- No cóż , może się nie pochwaliła , bo nie miała czym - chłopak uśmiechnął się szeroko .
- Przypomniałam sobie jedną rzecz - dźgnęłam go palcem w pierś . Podniósł jedną brew patrząc na mnie spod byka - Nie powiedziałeś jak masz na imię .
- Jestem Justin - podał mi rękę , uścisnęłam ją - Maleńka - puścił mi oczko i odszedł .


--------------------------
Nie mam co robić w domu więc piszę nowe rozdziały . Mam nadzieję , że się podoba :) Czytajcie , komentujcie , miłego dnia :D
Tagi: ROZDZIAŁ 3
29.07.2014 o godz. 10:42
Weszłam z Chloe do budynku szkoły .
- Pokaż mi swój plan - powiedziała dziewczyna . Podałam jej kartkę - Pierwszą masz historię w sali 125 , to na pierwszym piętrze . Zaprowadzę cię - uśmiechnęła się .
- Ok , dzięki - ruszyłam za nią - Opowiedz mi coś o szkole - poprosiłam .
- Hm , od czego zacząć - zamyśliła się - Budynek składa się z 3 pięter , na każdym znajduje się ok. 20 sal lekcyjnych . W piwnicy znajdują się bardzo dobrze wyposażone sale , w których odbywają się kółka zainteresowań .
- Należysz do jakiegoś ?
- Do kółka matematycznego i tanecznego - uśmiechnęła się - Tańczymy hip hop i podobne style . Kiedyś należałam do cheerleaderką , ale odeszłam przez dziewczyny z naszej drużyny , były tak nieznośne , że zrezygnowałam - wzruszyła ramionami .
- Pokazałaś , że jesteś słaba - spojrzała na mnie jak na kosmitkę , następnie zaśmiała się - Nie śmiej się , mówię prawdę - szturchnęłam ją - Odeszłaś , pokazałaś , że one wygrały . Niech zgadnę , teraz się nie lubicie i z chęcią , przy najbliższej okazji dałabyś im w kość ?
- Bingo - zaśmiałyśmy się - Ale przyzwyczaiłam się już , mijając je na korytarzu udaję , że ich tam nie ma , one też mnie nie zaczepiają , więc jest okej .
Po chwili zatrzymałyśmy się .
- Jesteśmy na miejscu - wskazała kciukiem drzwi za sobą - Za minutę dzwonek , więc lecę na swoje zajęcia . Po lekcji od razu przyjdę tutaj po ciebie i pokażę ci resztę szkoły - uścisnęła mnie na pożegnanie - Powodzenia .
- Do zobaczenia - weszłam do klasy .
W środku było ok. 15 osób . Przy biurku siedziała starsza kobieta ubrana w żółtą spódnicę do ziemi , biały t-shirt i czarny sweterek . Na nogach miała sandały . Gdy podniosła głowę by na mnie spojrzeć , jej brązowe włosy opadły na lewy bok .
- Witam , ty jesteś Pheobe Crawford , prawda ? - uśmiechnęła się . Kiwnęłam głową - Jestem Cindy Fisher , uczę historii i angielskiego . Mam nadzieję , że spodobają ci się moje lekcje .
- Dziękuję , też mam taką nadzieję - uśmiechnęłam się .
Usiadłam w pustej ławce na końcu sali , po chwili zadzwonił dzwonek i do klasy weszła reszta uczniów . Wyjęłam z plecaka książkę i zeszyt i położyłam na ławce .
- To moje miejsce - usłyszałam obok siebie . Spojrzałam na chłopaka , stał nade mną z groźną miną , jakby miał mnie zaraz zabić .
- Więc usiądź gdzieś indziej ? - uśmiechnęłam się sztucznie i odwróciłam od niego wzrok . Po chwili usłyszałam jego cichy śmiech . Chłopak usiadł koło mnie i nic nie mówiąc wyjął ze swojego plecaka zeszyt . Nagle do sali wbiegł inny chłopak i podszedł do naszej ławki . Spojrzał na mnie zdziwiony .
- Ja tu siedzę - powiedział oskarżycielsko . Chłopak obok mnie zaśmiał się pod nosem .
- Usiądź gdzieś indziej - odezwał się .
- Ale .. - zaczął mulat i wskazał na mnie ręką .
- Usiądź gdzieś indziej - powtórzył blondyn , siedzący po mojej prawej stronie . Mulat posłuchał go i usiadł koło jakiejś dziewczyny przed nami , która była zachwycona nowym sąsiadem .
Poczułam na sobie wzrok blondyna . Nie chciałam być gorsza , więc także spojrzałam na niego . Patrzyliśmy się na siebie przez dłuższą chwilę , aż w końcu chłopak pokazał swoje śnieżnobiałe zęby i odwrócił wzrok .
Przez całą lekcję nie zamieniłam ani jednego zdania z blondynem . Denerwowało mnie , że cały czas na mnie patrzył , ale próbowałam nie zwracać na niego uwagi . Gdy zadzwonił dzwonek wybiegłam z sali i zatrzymałam się parę metrów dalej .
- Hej - nagle usłyszałam za plecami . Odwróciłam się , przede mną stał mulat , który oskarżył mnie o zabranie miejsca - Jestem Christopher , ale mówią na mnie Twist - wyciągnął do mnie rękę .
- A ja jestem Pheobe - uścisnęłam jego dłoń .
- Miło cię poznać Pheobe - uśmiechnął się - Jesteś nowa ?
- Tak , niedawno się tutaj wprowadziłam - zauważyłam Chloe , pomachałam jej i po paru sekundach była już z nami .
- Widzę , że poznałaś Twista - uśmiechnęła się do nas .
- A skąd jesteś ? - odezwał się chłopak .
- Z Detroit - wytrzeszczył oczy .
- Naprawdę ? Słyszałem , że to straszna dziura i że jest tam dużo bandytów .
- To akurat prawda , ale urodziłam się i mieszkałam w Detroit , dla mnie to normalne miasto . Od kiedy jestem w Grand Repids trochę dziwnie się czuję , jest tu za cicho - zaśmiałam się .
- Przyzwyczaisz się - objęła mnie Chloe - A teraz chodź , pokażę ci szkołę .
Reszta lekcji minęła mi bardzo szybko . Sama wróciła do domu , ponieważ Brandon miał trening koszykówki . Odrobiłam lekcje i położyłam się na podłodze w swoim pokoju . Nie wiem kiedy zasnęłam .


- Zostaw mnie , ja nic nie zrobiłem ! - krzyknął mężczyzna . Stał oparty o ścianę w jakimś ciemnym zaułku . Nie widziałam jego twarzy .
- Wczoraj miałeś mi oddać kasę , gdzie ona jest ?! - drugi mężczyzna stał parę metrów od niego , celując w jego stronę pistoletem - Moja praca polega na usuwaniu takich idiotów jak ty, którzy myślą , że jak nie przyniosą pieniędzy w terminie , to mogą to zrobić później ! Gówno prawda ! Miałeś swoją szansę , ale ją zmarnowałeś ! - usłyszałam strzał . Spuściłam głową , gdy ją podniosłam ujrzałam bladą twarz człowieka , martwego człowieka .


Brandon's POV :
Wszedłem do domu i zjadłem kanapkę przygotowaną wcześniej przed Jennifer . Usiadłem w salonie na sofie i włączyłem TV . Po kilkunastu minutach usłyszałem krzyk . Wbiegłem na górę , krzyk dobiegał z pokoju Pheobe . Otworzyłem drzwi i zobaczyłem siostrę leżącą na ziemi . Wymachiwała rękami i nogami .
- Nie chcę cię znać , zostaw mnie ! - krzyczała - Nie jesteś już moim ojcem !
Złapałem ją za ręce , ale zaczęła mnie kopać , więc usiadłem na jej nogach , żeby je unieruchomić .
- Pheobe , obudź się - powiedziałem - To ja Brandon , obudź się , mała .
Po chwili dziewczyna otworzyła szeroko oczy . Gdy na mnie spojrzała od razu się we mnie wtuliła i zaczęła głośno płakać .
- Spokojnie , to był tylko sen , nic się nie stało - głaskałem ją po włosach , dopóki nie przestała płakać .


Pheobe's POV :
- To wszystko zmieniło moje życie . Ludzie odsunęli się ode mnie , wyzywali mnie , ośmieszali . Nazywali mnie Klawisz - pociągnęłam nosem - Mama nie uśmiechała się , cały czas chodziła smutna . Gdy poznała Shana , pojawiła się nadzieja , że będzie lepiej . A teraz - uśmiechnęłam się - Mieszkamy tutaj , poznaje nowe osoby , nikt nie zna mojej przeszłości , nikt nie wytyka mnie palcami . Jest o wiele lepiej niż wcześniej i wiem , że będzie jeszcze lepiej .
- Oczywiście , że będzie - Bran objął mnie - Chloe traktuje cię jak przyjaciółkę , chociaż znacie się dopiero jeden dzień - zaśmialiśmy się - Poznasz dużo więcej osób , które polubią ciebie taką jaka jesteś . Ja dopiero teraz poznałem twoją historię , ale ciebie poznałem wcześniej i wiem , że to co ci się przydarzyło nie powinno mieć w ogóle miejsca w twoim życiu .

----------------------------
Jest i 2 rozdział ;) Mam nadzieję , że się podoba . Dziękuję za 4 komentarze pod poprzednim rozdziałem :*
Kolejny rozdział już niedługo :D
Tagi: ROZDZIAŁ 2
26.07.2014 o godz. 22:38
- Mamo , gdzie są moje książki ? - stanęłam na szczycie schodów .
- Może poszukaj w kartonie z napisem "Książki Pheobe" ? - mama wyjrzała z kuchni i pokazała mi język . Przewróciłam oczami . Czasami zachowuje się jak dziecko , ale za to ją kocham .
Zeszłam na dół do salonu , który jak na razie nie wyglądał jak salon . Pomieszczenie było zapełnione pudłami , było ich mnóstwo . Znalezienie tego właściwego zajęło mi dobre 10 minut .
- Brandon , pomożesz mi ? - zawołałam brata .
Znaczy , przyrodniego brata . Brandon był synem mojego nowego ojczyma , Shana . Obaj byli ciemnoskórzy , ale mi i mamie to nie przeszkadzało , nie jesteśmy rasistkami , gardzę ludźmi , którzy nimi są .
- Co jest , mała ? - chłopak zjawił się w pokoju i uśmiechnął się . Zignorowałam przezwisko "mała" . Nazywa mnie tak od początku . Jestem wysoka w porównaniu z rówieśniczkami , ale on .. przewyższa wszystkich . Trudno się dziwić , B ma 195 cm wzrostu , ja tylko 165 cm .
- Zaniesiesz te pudła do mojego pokoju ?
- Jasne - wziął dwa kartony pod pachę i poleciał na górę . Biegał tak trzy razy , aż w końcu wszystkie książki znalazły się w moim pokoju . Układanie książek zajęło mi ok. pół godziny . Po ukończeniu czynności wzięłam szybki prysznic w swojej łazience i przebrałam się w to .Gdy zeszłam na dół czekał na mnie obiad . O godzinie 17:00 postanowiłam pójść na spacer . Brandon poszedł ze mną , by pokazać mi okolicę . W Grand Rapids jestem dopiero od tygodnia .
- Jutro twój pierwszy dzień w szkole , cieszysz się ? - zapytał chłopak .
- Taak , ludzie pewnie mnie nie polubią , stwierdzą , że jestem dziwna , bo wiesz .. czytam książki - zaśmieliśmy się .
- To , że na świecie żyją bezmózgi , które nie wiedzą co to książka , to nie znaczy , że nie będą cię lubić - zarzucił rękę na moje ramię - Jakby co , to mogę ich zmusić żeby cię lubili , bo jak nie to pourywam im łby - zaczęliśmy się śmiać .

Rano o 6:30 obudził mnie budzik . Poszłam do łazienki , umyłam się , lekko umalowałam i w samym ręczniku wróciłam do pokoju . Przebrałam się w to , spakowałam plecak , wzięłam telefon i zeszłam na dół . Wszyscy siedzieli już w jadalni i jedli śniadanie .
- Dzień dobry - przywitałam się . Usiadłam obok Brana , a mama podała mi talerz z tostami z dżemem truskawkowym . Po chwili już ich nie było . Byłam bardzo głodna . Włożyłam talerz do zmywarki , zaraz po mnie zrobił to brat i razem wyszliśmy z domu .
- Chodź , pojedziemy moim samochodem - otworzył mi drzwi od strony pasażera .
- Ok - uśmiechnęłam się i wsiadłam do Porsche Panamera .

Po 5 minutach zatrzymaliśmy się pod ogromnym budynkiem z czerwono-brązowej cegły , z białymi kontrastami - okiennicami , framugami drzwi , parapetami . Wkoło było dużo zieleni - trawa , drzewa , kwiaty . Stało tam także parę białych ławek .
- Podoba ci się ? - zaśmiał się Brandon widząc moją minę .
- Nie wiem co powiedzieć , nigdy nie widziałam takiej szkoły - pokręciłam głową .
Ruszyliśmy z stronę wejścia do budynku . Gdy już byliśmy blisko , znienacka ktoś wskoczył na brata .
- Hej B , stęskniłam się za tobą - dziewczyna odsunęła się od niego i szeroko się uśmiechnęła .
- Chloe , nudno było bez ciebie - zaśmiał się - To moja nowa siostra Pheobe - wskazał na mnie ręką .
- Siemka , jestem Chloe , cieszę się , że moge cię wreszcie poznać , B tyle o tobie opowiadał - blondynka przytuliła mnie . Byłam lekko zaskoczona , ale odwzajemniłam gest .
- Ciebie też miło poznać , niestety nie mogę powiedzieć , że wiele o tobie słyszałam , ponieważ mój ukochany braciszek nie chciał mi nic powiedzieć ani o szkole , ani o swoim znajomych - uśmiechnęłam się sarkastycznie do Brandona .
- Nic nie szkodzi , w takim razie musimy to nadrobić - wzięła mnie pod rękę - Porywam ci siostrę - wysłała buziaka Branowi , zaśmiałyśmy się i weszłyśmy do budynku .

--------------------------
A oto 1 rozdział :D Wiem , że krótki , ale następne postaram się pisać dłuższe ;) Czekam na komentarze :D
Tagi: ROZDZIAŁ 1
19.07.2014 o godz. 13:06

BOHATEROWIE

Pheobe Crawford
17-letnia dziewczyna . Z jednej strony miła , kulturalna , dobra uczennica . Z drugiej chamska , niesubordynowana , dużo imprezuje , uwielbia alkohol . W starej szkole wszyscy się jej bali , owinęła nauczycieli wokół palca .


Justin Bieber
18-letni playboy . Jeżdzi sportową bryką , zalicza wszystkie panny , które spotka . Razem z przyjaciółmi mocno imprezuje . Uwielbia alkohol i inne używki .

Chloe Moreno
17-letnia dziewczyna . Szalona , zadziorna , jest "szkolnym klaunem" , wszyscy ją lubią . Zostaje przyjaciółką Pheobe . Kocha motory , ma swój własny . Ma starszego o rok brata Justina .

Brandon Tucker
18-letni przyrodni brat Pheobe . Przyjaciel Justina . Gra w szkolnej drużynie koszykarskiej .

Micheal Stevenson (Tyga)
18-letni przyjaciel Justina .

Christopher Moore (Twist)
17-letni przyjaciel Justina .

Jennifer Tucker
Matka Pheobe , macocha Brandona .

Shane Tucker
Ojciec Brandona , ojczym Pheobe .
Pheobe.gif
Justin.gif
large (2).gif
Brandon.gif
Micheal.gif
Christopher.gif
Jennifer.jpg
Shane.jpg
Tagi: Bohaterowie
17.07.2014 o godz. 14:42

COŚ DLA FANEK JUSTINA BIEBERA :D

Ostatnio nie miałam pomysłów na bloga , więc postanowiłam napisać coś o Justinie . Nie jestem Belieberką , ale lubię Justina , jego piosenki :)
Myślę , że spodoba się wam i otrzymam trochę komentarzy :P
Pozdrawiam :*
17.07.2014 o godz. 14:19
beautylove
Swag On You
Skąd: Łomża, Polska
O mnie: Welcome To My World
statystyki